Używam kosmetyków z Evy już ponad miesiąc, więc najwyższy czas na jakąś recenzję. Żeby post nie wyszedł zbyt długi, postanowiłam podzielić kosmetyki na te do oczyszczania (tonik, płyn) i te do nawilżania (krem do twarzy, krem pod oczy).
Zaczniemy od oczyszczania - czy było warto kupować kosmetyki z serii Herbal Garden? Przekonajcie się sami...
Tonik kupiłam ok. 1,5 miesiąca temu razem z kremami, dwufazowy płyn to zakup sprzed około dwóch tygodni. Zużycie widać gołym okiem - została może 1/3 toniku.
Tonik:
- pojemność - 200 ml
- cena - ok. 10, 50
- wygodne, estetyczne opakowanie
- zawiera ekstrakt z koniczyny
Moje odczucia są jak najbardziej POZYTYWNE! Świetny tonik - nie pieni się, nie lepi, przypomina krystalicznie czystą wodę. Wspaniale odświeża twarz, domywa resztki makijażu, nie powoduje podrażnień. Cudnie pachnie tą koniczyną, a dokładniej jakąś trawą...łąką...no nie wiem. Polecam wszystkim!
Dwufazowy płyn po wymieszaniu wygląda tak...
Może nie widać zbyt dobrze, ale wacik robi się zielonkawy, gdy wylejemy na niego płyn.
Informacje ogólne:
- pojemność - 150 ml
- cena - ok.11 zł
- konsystencja - oleista
Jest to mój pierwszy dwufazowy płyn w życiu - wcześniej używałam albo mleczek, albo miceli. I muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z tej zmiany. Płyn świetnie zmywa makijaż - lepiej niż micele - w końcu nie mam pandy pod oczami, gdy wychodzę z wanny. Jest dość tłusty, ale mam wrażenie, że przez to jakoś bardziej pielęgnuje skórę oczu. Po latach używania płynów micelarnych miałam wrażenie, że powieki mam strasznie przesuszone, często też mnie szczypały. Jedyny minus to efekt zamglenia wzroku, który pojawia się po użyciu płynu.
Reasumując - jestem bardzo zadowolona z toniku i płynu. Z czystym sercem mogę polecić je każdemu. Mam jeszcze chrapkę na żel do twarzy z Evy i planuję kupić go w listopadzie. Oby okazał się równie dobry.
W przygotowaniu recenzja kremów z Evy :)
Pozdrawiam!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eva natura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eva natura. Pokaż wszystkie posty
piątek, 19 października 2012
wtorek, 28 sierpnia 2012
Mówisz-masz...czyli najnowsze zakupy kosmetyczne
Jeszcze w niedzielę przeżywałam serię kosmetyków Evy Natury, nie mogłam doczekać się poniedziałkowej wypłaty, by czym prędzej pojechać do El leclerc, a tymczasem...wszystkie cudowności dostępne są także w Rossmannie ( do którego mam 5 kroków z pracy), więc natychmiast wrzuciłam trzy kosmetyki do koszyka...No, tak naprawdę to było ich nieco więcej...Popatrzcie sami :)
Zdecydowałam się na wypróbowanie trzech produktów, bo żel do twarzy i płyn micelarny jeszcze mam, więc muszę je wykończyć. Eva Natura nie ma w swojej ofercie micela, jest tylko dwufazowy płyn do demakijażu, ale przyznam szczerze, że po latach używania płynów micelarnych chętnie zamienię je na coś innego.
Kosmetyki w Rossmannie były nieco droższe, niż te, które widziałam w hipermarkecie, ale różnica nie jest jakaś zatrważająca. Niestety właśnie widzę, że zgubiłam paragon, więc nie podam Wam szczegółów, najdroższy kosmetyk kosztował niecałe 11 zł.
Look na skład i obiecywane działanie kremików:
Mam nadzieję, że kosmetyki Evy mnie nie zawiodą :) A teraz pozostałe produkty:
Czyli mamy eliksir Green Pharmacy z mojej wish listy, mydło do rąk Cien z Lidla - cuuudnie pachnie, a jego opakowanie jest naprawdę jakoś wyjątkowo estetyczno-higieniczne mimo swej prostoty. Dalej - chusteczki do higieny intymnej Facelle z Rossmanna - mój ostatni hit - super mocno nawilżone, pieknie pachną, doskonale odświeżają. 20 sztuk jest w cenie ok. 4,30zł. A na końcu puder prasowany- rozświetlający Sensique z Natury - nie jest to już taka nowość nowość, bo używam go z jakiś tydzień, ale póki co spisuje się bez zarzutu. Koszt pudru to 7,99zł.
Mam nadzieję, że eliksir okaże się naprawdę magiczny i zadziała, bo niedługo na głowie nie zostanie mi nawet pół włosa ;)
Jak oceniacie moje zakupy? Jest coś wartego uwagi? Osobiście już nie mogę się doczekać, żeby wypróbować te wszystkie nowości :)
Pozdrawiam,
Kasia
![]() |
| w tle widoczna moja super-oldschoolowa kuchenka typu skansen ;) |
Zdecydowałam się na wypróbowanie trzech produktów, bo żel do twarzy i płyn micelarny jeszcze mam, więc muszę je wykończyć. Eva Natura nie ma w swojej ofercie micela, jest tylko dwufazowy płyn do demakijażu, ale przyznam szczerze, że po latach używania płynów micelarnych chętnie zamienię je na coś innego.
Kosmetyki w Rossmannie były nieco droższe, niż te, które widziałam w hipermarkecie, ale różnica nie jest jakaś zatrważająca. Niestety właśnie widzę, że zgubiłam paragon, więc nie podam Wam szczegółów, najdroższy kosmetyk kosztował niecałe 11 zł.
Look na skład i obiecywane działanie kremików:
![]() |
| krem do twarzy nawilżający, na dzień i na noc |
![]() |
| krem pod oczy na dzień/ na noc |
Czyli mamy eliksir Green Pharmacy z mojej wish listy, mydło do rąk Cien z Lidla - cuuudnie pachnie, a jego opakowanie jest naprawdę jakoś wyjątkowo estetyczno-higieniczne mimo swej prostoty. Dalej - chusteczki do higieny intymnej Facelle z Rossmanna - mój ostatni hit - super mocno nawilżone, pieknie pachną, doskonale odświeżają. 20 sztuk jest w cenie ok. 4,30zł. A na końcu puder prasowany- rozświetlający Sensique z Natury - nie jest to już taka nowość nowość, bo używam go z jakiś tydzień, ale póki co spisuje się bez zarzutu. Koszt pudru to 7,99zł.
Mam nadzieję, że eliksir okaże się naprawdę magiczny i zadziała, bo niedługo na głowie nie zostanie mi nawet pół włosa ;)
Jak oceniacie moje zakupy? Jest coś wartego uwagi? Osobiście już nie mogę się doczekać, żeby wypróbować te wszystkie nowości :)
Pozdrawiam,
Kasia
sobota, 12 listopada 2011
W poszukiwaniu ideału...
Prawda to powszechnienie znana - piękne włosy są wizytówką i dumą każdej kobiety. Dlatego mój pierwszy post pragnę poświęcić powyższej tematyce. A dokładniej - moim problemom związanym z pielęgnacją włosów. Mimo bogactwa środków, które mają zapewnić mej czuprynie zjawiskowy wygląd, ja ciągle nie mogę znaleźć szamponu idealnego. Idealnego, a więc takiego, który odświeżałby moje przetłuszczające się ostatnio włosy, dodawał im blasku i sypkości.
Wszystkie moje problemy zaczęły się, gdy postanowiłam odstawić mój ukochany szampon - czarną rzepę z Malwy. Wiadomo, włosy się przyzwyczajają do produktu, którego używa się zbyt długo. Jak się później okazało, znalezienie godnego następcy było niezwykle trudne, stąd też przez moją łazienkę przewinęło się przez ostatnie 4 miesiące ładnych kilka szamponów, które chciałabym Wam przedstawić.
Wszystkie moje problemy zaczęły się, gdy postanowiłam odstawić mój ukochany szampon - czarną rzepę z Malwy. Wiadomo, włosy się przyzwyczajają do produktu, którego używa się zbyt długo. Jak się później okazało, znalezienie godnego następcy było niezwykle trudne, stąd też przez moją łazienkę przewinęło się przez ostatnie 4 miesiące ładnych kilka szamponów, które chciałabym Wam przedstawić.
Jednym z nich jest szampon pokrzywowy z Evy Natury
Generalnie, od dłuższego już czasu staram się wybierać szampony ziołowe, z możliwie jak najkrótszym składem. Wydawało mi się, że Eva Natura będzie dobrym wyborem, tym bardziej, że już kiedyś miałam do czynienia z ich szamponami i pozostały mi raczej dobre wspomnienia. Niestety, tym razem było inaczej - wersja pokrzywowa okazała się kompletną porażką. Pierwsze dwa, trzy użycia były jeszcze znośne - włosy wydawały się oczyszczone i miłe w dotyku. Kolejne mycia dawały coraz gorsze efekty, czupryna była pozbawiona witalności, włosy przyklapnięte, jakby posklejane, nadawały się tylko do kolejnego mycia. Ponieważ nie mam w zwyczaju wyrzucać kosmetyków, starałam się go używać od czasu do czasu, ale nie byłam w stanie wykończyć 300ml butelki, więc końcówkę wyrzuciłam.Kolejny produkt, który miałam okazję testować, dostałam w prezencie.
Jest to szampon stworzony z myślą o długich włosach, czyli wydawałoby sie, że coś w sam raz dla mnie. Producent obiecuje potrójną regenerację i ochronę długich włosów od nasady aż po same końce. Jak oceniam ten produkt? Cóż, nie jest aż taki zły. Ma przyjemny zapach, włosy stają się po nim bardzo miękkie, lejące. Jego podstawową wadą jest słabe oczyszczanie - miałam wrażenie, że myję włosy jakąś odżywką, a nie szamponem. Tak jakby zawierał aż za dużo odżywczych "dobroci". Co wiązało się z tym, że już pod koniec dnia miałam nieprzyjemne, nieświeże włosy. Jest to produkt, który może się spodobać osobom o przesuszonych włosach, moje do takich nie należą.Kolejny szampon, który używałam, jest produktem firmy Joanna i należy do popularnej serii "Z apteczki Babuni"
Zdjęcie jest pożyczone z googli, niestety nie posiadam własnego, ponieważ...bardzo szybko sprezentowałam ten szampon koleżance. Niestety, okazał się jeszcze gorszy niż pokrzywowy z Evy Natury. Moje włosy nie są cienkie i delikatne, aczkolwiek wypadają. Skusiłam się na ten produkt głównie dlatego, iż jak już wspominałam, lubię szampony ziołowe. Nie przeszkadza mi to, że słabo się pienią czy niezbyt przyjemnie pachną - zwykle bardzo dobrze służyły moim włosom. Niestety, Apteczka Babuni zawiodła mnie na całej linii. Włosy, po kontakcie z tym szamponem, stawały się sianowate i nieprzyjemne w dotyku. W dodatku nie były zbyt dobrze oczyszczone. Czym prędzej pozbyłam się tego "szkodnika".W akcie desperacji sięgnęłam po znany wszystkim szampon Familijny
Szampon jest tani - pół litrowa butla kosztuje około 5 zł. Bardzo krótki skład i zapach landrynek przekonał mnie do zakupu. Szampon dość dobrze się pieni, pięknie (moim zdaniem) pachnie. Wadą może być butelka - ja swój przelałam do wygodnej butelki z pompką, która została mi po zużyciu jakiegoś żelu pod prysznic. Główną zaletą produktu jest...oczyszczanie. Włosy naprawdę "skrzypią" z czystości. Po wysuszeniu są wspaniałe - sypkie i błyszczące. Myślałam, że moje kłopoty się skończyły. Byłam w błędzie. Czar prysnął po kilku użyciach. Szampon ciągle dobrze oczyszczał, chyba aż za bardzo i moje włosy postanowiły się zbuntować - przetłuszczały się z prędkością światła. Trzymam go w łazience na wypadek, gdybym musiała zmyć jakiś olej z włosów lub maseczkę.No i ostatnia pozycja, na razie lider rankingu, znany powszechnie lawendowy szampon z Ziai.
Nie będę ukrywać - ostatnio trochę obraziłam się na Ziaję. Ich kremy zaczęły mnie zatykać i zniechęciłam się do tej firmy. Ale, w akcie desperacji, postanowiłam spróbować z tym szamponem. Do kompletu kupiłam jeszcze nie mniej znaną odżywkę Isany z olejkiem z Babassu i zaczęłam kurację. Na początku było tak sobie, ale nie poddawałam się. Po prawie miesiącu używania widzę znaczną poprawę. Nie używam odżywki do każdego mycia, kładę ją od połowy włosów, by ich dodatkowo nie obciążać i muszę stwierdzić, że jest lepiej. Włosy są błyszczące i czyste. Jeśli chodzi o sam szampon, to mogę powiedzieć, że dosyć dobrze się pieni, ale jest średnio wydajny, co dla mnie jest plusem. Na początku plątał mi włosy, jednak po pewnym czasie problem ustąpił. Myślę, że uda mi się wykończyć całą butelkę.Jakie są moje plany po Ziai? Otóż zamierzam kupić mydełka do mycia włosów ze strony dosyć już znanej w blogowym świecie, oto link: http://mydlarnia-tuli.pl/ A później może zwyczajnie powrócę do mojej ukochanej czarnej rzepy.
Dziękuję wszystkim, którzy dotarli do końca tego posta. Pozdrawiam i zachęcam do częstego odwiedzania Elegancji - Francji.
Kasia
Kasia
Subskrybuj:
Posty (Atom)










