Makijaż Moda Paznokcie Projekt denko

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lidl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lidl. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 czerwca 2013

Zakupy z Polski - ciuchowo-kosmetyczne

Ależ ja mam natchnienie ostatnio! Trzeci post w przeciągu kilku dni  i tyle jeszcze pomysłów w zanadrzu! Mam nadzieje, że ta złota passa nie przeminie wraz z powrotem do pracy - bo nie da się ukryć, że miałam teraz dwa dni wolnego i całe mnóstwo czasu tylko dla siebie :)

Mimo że jestem w Salisbury dopiero lub może aż 4 miesiące, udało mi się wyskoczyć na krótki urlop do Polski. Mój najmłodszy brat miał komunię i nie wyobrażałam sobie, że mogłoby mnie tam nie być. Trafiłam swoją drogą na ten tydzień maja, gdy panowały upały iście tropikalne i dopiero w dzień powrotu do Gdańska, skąd wylatywałam do Luton, rozpętała się istna burza.

Nie byłabym sobą, gdybym nie przywiozła kilku drobiazgów. Przedstawiam Wam część z nich:


Czarna trójca - pojedynczy cień Vipery, pędzelek z Pierre Rene do kolekcji oraz kolejny tusz Kobo - bardzo je pokochałam, ale o tym za chwilę.

Potrzebowałam jakiegoś jasnego, bazowego cienia, gdyż we wszystkich paletkach mam je wygrzebane do granic możliwości. W ulubionej olsztyńskiej drogeryjce podjęłam szybką decyzję o zakupie Vipery.


Jest to jasny, dosyć iskrzący się cień, idealny do codziennego makijażu. Bardzo podoba mi się pudełeczko - solidny, czarny plastik, łatwo się otwiera i posiada przydatne lusterko, przy którym od biedy można zrobić cały makijaż. Cena - ok 12 zł.

Przy okazji dokupiłam drugi pędzelek z serii Pierre Rene. Tym razem nieco większy - do rozcierania czy nakładania cieni na większych powierzchniach.


Pędzelek wykonany jest z włosia naturalnego, rączka jest plastikowa. Jest mięciutki, dobrze się pierze, nie gubi włosia. Chętnie kupiłabym więcej pędzli, ale wybór w sklepiku był ograniczony, a nie znam innego miejsca, gdzie można kupić te akcesoria.
 


Tutaj widzicie moją "kolekcję" :) Najnowszy pędzelek kosztował 15,90, ten mniejszy - 9,90. Dużo, mało? Nie znam się, ale uważam, że są dobrej jakości.

Na koniec mój hit - czyli tusz z Kobo. Pierwszy tusz tej firmy sprezentowała mi Paulina. Wyszperała go na wyprzedaży i podejrzewam niestety, że jest już wycofany z oferty. A był - cudny! Rewelacyjny! Wspaniały! Teściowa raz spytała, czy mam sztuczne rzęsy :) Niestety, używałam go w okresie, gdy powrót na bloga uważałam za niemożliwy po tak długiej przerwie i opakowanie wyrzuciłam.

Będąc w Polsce postanowiłam iść za ciosem i kupiłam kolejny tusz tej firmy. Też na przecenie - 13 zł.






Ktoś go miał? Używał? Bo moim zdaniem niczym nie ustępuje poprzednikowi. Fajnie rozdziela, wydłuża rzęsy, robi "firankę". Do tego mam wrażenie, że naprawdę pielęgnuje. Czego chcieć więcej w tej cenie?

Na koniec przydługiej już notki - kilka ciuchów;

 

 Czyli dwa topy z H&M-u, najlepsze, jakie istnieją za te pieniądze. Niestety, w Salisbury jest Top Shop, New Look, dwa Nexty i Matalan, ale H&M-u nie ma :( Trzeba jechać aż 30 min do Southampton :)

Dwie spódnicznki mini z Lidla - namówiłam mamę, żeby je kupiła, jak były w ofercie. Póki co ich nie nosiłam, są naprawdę króciutkie.

Właśnie mi się przypomniało, że przecież kupiłam jeszcze sukienkę w Pepco i baletki w Deichmannie...Ale o tym może innym razem:)

Pozdrawiam!

wtorek, 28 sierpnia 2012

Mówisz-masz...czyli najnowsze zakupy kosmetyczne

Jeszcze w niedzielę przeżywałam serię kosmetyków Evy Natury, nie mogłam doczekać się poniedziałkowej wypłaty, by czym prędzej pojechać do El leclerc, a tymczasem...wszystkie cudowności dostępne są także w Rossmannie ( do którego mam 5 kroków z pracy), więc natychmiast wrzuciłam trzy kosmetyki do koszyka...No, tak naprawdę to było ich nieco więcej...Popatrzcie sami :)

w tle widoczna moja super-oldschoolowa kuchenka typu skansen ;)



Zdecydowałam się na wypróbowanie trzech produktów, bo żel do twarzy i płyn micelarny jeszcze mam, więc muszę je wykończyć. Eva Natura nie ma w swojej ofercie micela, jest tylko dwufazowy płyn do demakijażu, ale przyznam szczerze, że po latach używania płynów micelarnych chętnie zamienię je na coś innego.


Kosmetyki w Rossmannie były nieco droższe, niż te, które widziałam w hipermarkecie, ale różnica nie jest jakaś zatrważająca. Niestety właśnie widzę, że zgubiłam paragon, więc nie podam Wam szczegółów, najdroższy kosmetyk kosztował niecałe 11 zł.

Look na skład i obiecywane działanie kremików:


krem do twarzy nawilżający, na dzień i na noc


krem pod oczy na dzień/ na noc

 Mam nadzieję, że kosmetyki Evy mnie nie zawiodą :) A teraz pozostałe produkty:


Czyli mamy eliksir Green Pharmacy z mojej wish listy, mydło do rąk Cien z Lidla - cuuudnie pachnie, a jego opakowanie jest naprawdę jakoś wyjątkowo estetyczno-higieniczne mimo swej prostoty. Dalej - chusteczki do higieny intymnej Facelle z Rossmanna - mój ostatni hit - super mocno nawilżone, pieknie pachną, doskonale odświeżają. 20 sztuk jest w cenie ok. 4,30zł. A na końcu puder prasowany- rozświetlający Sensique z Natury - nie jest to już taka nowość nowość, bo używam go z jakiś tydzień, ale póki co spisuje się bez zarzutu. Koszt pudru to 7,99zł.


Mam nadzieję, że eliksir okaże się naprawdę magiczny i zadziała, bo niedługo na głowie nie zostanie mi nawet pół włosa ;)

Jak oceniacie moje zakupy? Jest coś wartego uwagi? Osobiście już nie mogę się doczekać, żeby wypróbować te wszystkie nowości :)

Pozdrawiam,
Kasia