Makijaż Moda Paznokcie Projekt denko

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eveline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eveline. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 września 2012

Projekt denko - zużycia z (głównie) sierpnia

Sama nie wiem jak i kiedy, ale szuflada, w której chowam puste pojemniczki/butelki po zużytych produktach zaczęła się niebezpiecznie zapełniać. Pomyślałam, że nie ma na co czekać i najwyższy czas na projekt denko :) Zapraszam do zapoznania się z moimi ostatnimi zużyciami




Trochę się tego nazbierało i poza pielęgnacją mam też denko kolorówki, co nie zdarza się tak często!

Przejdźmy do szczegółów. Na pierwszy rzut niech idzie pielęgnacja włosów:




Opakowania po szamponie Garniera już nie mam, bo mój chłopak wyrzucił, dlatego wrzucam stare zdjęcie, na którym jest go połowa. Seria z drożdżami nie zachwyciła mnie. Jak wiecie, moje włosy się przetłuszczają, a do tego są stosunkowo ciężkie, więc szukałam czegoś co je odświeży i nada im objętości.
Szampon jest po prostu straszny - ekspresowe przetłuszczenie włosów gwarantowane. Do tego dramatyczna zakrętka, na której można sobie połamać paznkocie. Jedyne, co było w nim fajne to zapach - nieco męski, bardzo przyjemny...
Odżywka była nieco lepsza, szczególnie użyta na końcówki włosów. Ale obietnice producenta nie zostały spełnione


Na minus muszę dodać, że odżywka również ciężko się otwiera, ciężko wyciska z opakowania i do tego jest niewydajna - 250 ml starczyło na kilka użyć - mimo że nie kładłam jej na całą długość włosów!

Szampon żurawinowy również nie odświeżył moich włosów :( I nie nadał objętości :(

 Ale nie jest do końca zły...Bardzo odżywia włosy - są po nim nawilżone, miękkie i rewelacyjnie błyszczące! Co nie zmienia faktu, że dnia następnego nadają się tylko pod kran. Jest bardzo lejący, bardzo dobrze się pieni i ładnie pachnie. Póki co dalej szukam ideału.

Pielęgnacja twarzy:


Krem Olay`a to moje KWC, zdania nie zmieniam, odsyłam wszystkich do mojej sierpniowej recenzji tego produktu. Drugi produkt to żel pod oczy ze świetlikiem FlosLek, który denkiem takim zupełnym nie jest, ale stał się jakiś dziwny w użytkowaniu, więc go wyrzucam. Zresztą, od samego początku był jakiś średni.

Ciało...


Intima Ziaji to mój hit i ulubieniec - łagodzi podrażnienia, dobrze myje, odświeża, starcza na meeega długo i ma super pompkę, która pozwala zużyć płyn do ostatniej kropli. Z Intimy zawsze używam tej wersji z niebieskim napisem.

Żel Nivea okazał się...po prostu zwykłym żelem o miłym, melonowym zapachu. Nie ma właściwości nawilżających. Jeżeli chodzi o połączenie żelu z oliwką to polecam wszystkim Isanę -  ich żele są naprawdę fajne, zresztą jeszcze Wam o tym napiszę.

Krem do stóp Ziaji jest bardzo słaby. Uzywałam go naprawdę regularnie, ale jakoś specjalnie nie nawilżył moich stóp. Na plus mogę zaznaczyć dużą pojemność - 80 ml i , z tego co pamiętam, niską cenę - kilka zł...


A na koniec - creme de la creme - czyli kolorówka!






 

Na zdjęciu powyżej mamy shimmer-bronzer z Eveline. Wersja pewnie od dawna niedostępna w sklepech, ja dostałam swój egzamplarz od koleżanki. Muszę przyznać, że bardzo polubiłam ten bronzer. Miał ładny odcień, stosunkowo łatwo się nakładał no i ładnie rozswietlał twarz. Wiem, że nie każdy lubi drobinki w takich produktach - mi one odpowiadają.

Nie wiem, czy coś tu widać, ale po roztarciu daje taki właśnie efekt - delikatny brąz z drobinkami.

Kredka i cień to produkty Miss Sporty. Kredka jest moim ulubieńcem - super czarna, odpowiednio miękka, łatwo się nakłada. Odkąd nauczyłam się malować równe kreski kredką nie używam już eyelinera :) Koszt tej kredeczki to 8 zł, starcza na kilka miesięcy, gorąco ją polecam. Cień służył mi jako baza pod inne cienie, jak równieź rozświetlacz np. pod łuki brwiowe albo na policzki. Bardzo tani - ok. 5zł, stosunkowo trwały.

To już koniec denka, mam nadzieję, że się Wam podobało :)
Pozdrawiam,
Kasia

piątek, 17 sierpnia 2012

Uzupełnienie zapasów - czyli mini haul zakupowy

Witam wszystkich,

Dzisiaj szybki, króciutki i niezwykle konkretny post przedstawiający kilka moich najnowszych nabytków kosmetycznych. Bez zbędnego rozpisywania się, zapraszam do oglądania zakupów.

płyn do higieny intymnej, balsam do ciała, peeling
Oczywiście skończyło mi się ostatnio niemal wszystko i prawie codziennie muszę uzupełniać moje zbiory kosmetyczne. Często bywam w Naturze i tam też zaopatrzyłam się w balsam Eveline i peeling do ciała Bielendy. Za te dwa produkty zapłaciłam 26 zł. Zarówno balsam, jak i peeling były juz używane i moje pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Ale, ale..poczekamy-zobaczymy.

balsam bardzo fajnie się rozprowadza i szybko wchłania

peeling do skóry suchej - coś w sam raz dla mnie

czarne drobinki dobrze ścierają i nie rozpuszczają się w wodzie




Intimea jest oczywiście z Biedry. Miałam wcześniej wersję niebieską, teraz zdecydowałam się wypróbować płyn w białym opakowaniu.

W Biedronce kupiłam jeszcze to...

róż do policzków Bell

Któż oparłby się pokusie? No cóż, na pewno nie ja :D Róż za 5,99 to prawdziwa okazja, tym bardziej, że, wierzcie mi lub nie, mam tylko jeden stary róż z Miss Sporty, który jest niemal na wykończeniu.


pierwszy swatch na blogu :)
 Szczerze mówiąc, szafa Bell była już mocno przebrana, gdy robiłam zakupy, więc brałam co było. Zgaszony róż wygląda jak na razie bardzo przyjemnie na mojej skórze, więc myślę, że to dobry zakup.

Wzbogaciłam się również o dwa akcesoria :)

temperówka do kredek, pędzel do pudru
Obie rzeczy pochodzą z mojego ukochanego Pepco. Pędzel kupiłam za 4,90 zł, temperówka natomiast kosztowała mnie 1,99zł.


Niestety, tanie nie zawsze znaczy dobre - pędzelka użyłam zaledwie kilka razy, a włosy wypadają z niego garściami. Trzeba kupić coś porządniejszego. Do temperówki nie mam zastrzeżeń - jest ostra jak brzytwa!

Pozdrawiam wszystkich czytelników,
Kasia


niedziela, 12 sierpnia 2012

Akcja denko

Witam w kolejnym poście!

Dzisiaj będzie sporo minirecenzji, ponieważ postanowiłam zrobić post ze zużyciami z ostatnich kilku miesięcy, podczas których robiłam zdjęcia kosmetykom, ale brakowało mi siły woli, by regularnie przedstawiać je na blogu. Także proszę usiąść wygodnie, zaczynamy akcję denko... ;)

Zdjęcie zbiorcze zużyć z początku tego roku


Krem Bambino z tlenkiem cynku - używałam go na noc przez ostatnie kilka miesięcy. Cena niewielka - ok.5-6 zł, dostępność powszechna, działanie - CUDNE! Super nawilża, nie przetłuszcza, łagodzi wypryski, podrażnienia, nałożony na wypilingowaną twarz działa jak maseczka nawilżająca. Jest super wydajny, więc może się znudzić. Myślę, że kiedyś na pewno do niego wrócę.

Malwa, szampon z czarną rzepą

Szampon Malwy z czarnej rzepy. Dostępny w Rossmannie za ok. 4zł, pojemność 300ml. Kiedyś był to mój ulubiony szampon, włosy po umyciu były gładkie, świeże i błyszczące. Chyba jednak zbyt często go używałam, bo tę butelkę zużyłam z dużym trudem. Nieprędko do niego wrócę.


Nivea, żel pod prysznic

Żel z firmy Nivea kupiłam w promocji za 9,90/500ml. Jest baaardzo wydajny i przyjemny w użytkowaniu. Zwykły, poprawny żel.

mus do ciała Tutti Frutti, krem do twarzy i ciała BeBeauty
 Mus do ciała Tutti Frutti Farmony kupiłam w Naturze w promocji za 9,90/250 ml. Ma PRZECUDOWNY zapach fig i daktyla, który utrzymuje się na skórze i na piżamie. Super leciutka formuła, używanie go to prawdziwa przyjemność. Nawilżenie umiarkowane, ale ten zapach...Słoiczek starczył mi na miesiąc codziennego użytkowania.
Krem do twarzy i ciała z biedronki używałam jako balsam. Widoczny na zdjęciu słoik kosztował ok. 6 zł. Krem dosyć dobrze nawilża, ale średnio się rozprowadza i ma nieciekawy zapach, szczególnie w prównaniu do Farmony. Raczej nie kupię ponownie.

żel do twarzy Perfecta Dax Cosmetics


 Żel do twarzy do skóry suchej i normalnej kupiłam w SuperPharmie. Buteleczka o pojemności 150 ml kosztowała ok.13 zł. Muszę przyznać, że żel jest naprawdę świetny. Przede wszystkim - bardzo dobrze zmywa makijaż. Oczyszcza skórę, pozostawia ją odświeżoną. Zdecydowanie poprawia kondycję skóry. Na pewno kupię go ponownie, kiedy tylko uda mi się skończyć żel z Biedronki. Polecam!

lakier do włosów Joanna, odżywka Eveline "Paznokcie mocne jak diamenty"

 Lakier Joanny kupiłam dawno temu, a ponieważ nie używam tego typu produktów codziennie, więc trochę czasu minęło, zanim udało mi się wykończyć to opakowanie. Niestety, nie jest to dobry produkt - słabo utrwala fryzurę. Jego jedyną zaleta jest zaskakująco przyjemny zapach. Nie polecam.
Odżywkę Eveline baardzo polubiłam. Zdecydowanie poprawiła kondycję moich paznokci, ale używałam ją naprawdę regularnie i naprawdę kilka miesięcy. Teraz dla odmiany używam wersji "8 w 1",a le póki co nie sprawuje się tak dobrze, jak jej poprzedniczka. Zdecydowanie polecam, chociażby dlatego, że kilka jej warstw tworzy na paznokciach cudowny efekt frencza.

A teraz kilka zużyć nie tak dawnych...

podkład Catrice Photo Finish

Podkład z Catrice bardzo polubiłam. Jest świetny na zimę - gęsty, dobrze kryje, długo utrzymuje się na twarzy. Niestety, nie udało mi się go zużyć do ostatniej kropli, gdyż pompka nie sięgała do dna słoiczka i ciężko było go później wydostać.

peeling czekoladowy Isana

Swego czasu widziałam ten peeling na większości blogów. Powiem krótko - szału nie ma. Słabo zdzierał, ciężko go było otworzyć i wycisnąć, słaba wydajność.



żel do twarzy BeBeauty, żel pod prysznic - oba biedra

Pierwsze opakowanie żelu do twarzy wydało mi się super. Teraz, gdy próbuję wykończyć drugie, mój zapał zdecydowanie osłabł. Żel nie radzi sobie z makijażem - efekt pandy gwarantowany. Słabo oczyszcza i w ogóle jest jakiś dziwny. Na plus mogę zaznaczyć, że nie ściaga skóry, nawet tej suchej.
Żel pod prysznic kupiony za zabójcze 2,99 spisywał się całkiem nieźle. Ładnie pachnie mlekiem i miodem, pieni się, oczyszcza skórę. Jest dosyć wodnisty, więc może być niewydajny, bo łatwo wylać go za dużo. W razie kryzysu finansowego można po niego sięgnąć.

Ufff...To by było na tyle projektu denko. Mam nadzieję, że ktoś przebrnął do końca tego maratonu.
Pozdrawiam,
Kasia





czwartek, 2 sierpnia 2012

Nowości w mojej kosmetyczce

Dziś chciałam zaprezentować Wam kilka najnowszych kosmetyków, które w ostatnim czasie wzbogaciły moją kosmetyczkę. Oto one:
Kupując w Super Pharmie podkład Max Factora skusiłam się jeszcze na dwa żele do kąpieli z firmy Nivea. Wyglądają i pachną naprawdę apetycznie :)

Melonowy żel widoczny po lewej stronie wzbogacony jest w olejki pielęgnujące skórę. Poszedł w ruch jako pierwszy - kąpiel z nim jest bez wątpienia prawdziwą ucztą dla zmysłów. Jednak by ocenić jego jakiekolwiek dodatkowe właściwości pielęgnujące będę musiała poużywać go jeszcze przez jakiś czas. Cena za dwa żele o pojemności 250 ml wyniosła 12,50. Nie jest to dużo, ale można oczywiście kupić tańsze produkty.
Na podkład Max Factora czaiłam się już od grudnia. Ale wtedy wydał mi się zbyt delikatny, pudrowy. Postanowiłam wypróbować go latem.

Oczywiście postanowiłam poczekać na promocję i udało się - w Super Pharm była na niego przecena. Używałam go zaledwie kilka razy, więc ciężko mi dokładnie opisać jego działanie, ale mogę podzielić się moimi pierwszymi wrażeniami. A zatem:
  • średnie krycie - w sam raz na lato
  • średnio trwały - mój poprzedni podkład z Catrice utrzymywał się znacznie dłużej, ale może to dlatego, że nie używam ostatnio żadnego pudru do utrwalenia makijażu (z prostej przyczyny - nie mam żadnego ;) )
  • zimą wydawał mi się zbyt lekki - natomiast teraz...to prawdziwa bomba nawilżenia! Mam wrażenie, jakbym się smarowała kremem, a nie podkładem
Zobaczymy co będzie dalej...

Skończyła mi się odżywka Eveline, więc musiałam kupić kolejną, tym razem wybrałam równie popularną "8in1"

Czy będzie tak samo skuteczna jak jej poprzedniczka "paznokcie jak diamenty" ? Czas pokaże.

Byłam ostatnio w Pepco w poszukiwaniu akcesoriów do urządzenia mieszkania i oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie przystanęła przy półeczce z kosmetykami. Bez głębszego zastanowienia sięgnęłam po korektor z popularnej na blogach serii Rimmela - Stay Matte.
Korektor zapakowany był w taki foliowy woreczek. Nie było testerów ani nic w tym stylu, więc jakie było moje zdziwienie, gdy go otworzyłam i zamiast pędzelka zobaczyłam sztyft:
Zielone kółeczko w środku przekonało mnie ostatecznie, że nie jest to korektor pod oczy, lecz korektor maskujący przebarwienia. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - pojawiło się ostatnio na mojej twarzy kilka czerwonych punkcików - ni to alergia, ni to pryszcz, ni to ugryzienie komara, które traktuję tym sztyfcikiem i muszę przyznać, że dobrze je maskuje. Jest gęsty i dosyć tłusty. Kosztował niecałe 10 zł i uważam, że będą to dobrze spożytkowane pieniądze.

Ostatni produkt to efekt moich niekończących się poszukiwań szamponu idealnego.
Szampon żurawinowy dla włosów przetłuszczających się. Dostępny w Rossmannie w cenie 7 zł/300ml.
Czy obietnice producenta zostaną spełnione? Mam ogromną nadzieję, ze tak, bo co noc śnię o puszystych, ŚWIEŻYCH włosach :)

To by było na tyle moich zakupów.
Pozdrawiam wszystkich i zapraszam do czytania/komentowania bloga:)
Kasia